Wiadomości

Rolnik może sprzedawać śmietanę. Sera już nie

Miód i produkty z miodu można sprzedawać bezpośrednio, ale nie wszystkie

Fot.: Andrzej Kurzyński

Miód i produkty z miodu można sprzedawać bezpośrednio, ale nie wszystkie

Od 1 stycznia rolnicy mogą sprzedawać domowe przetwory. Przynajmniej w teorii, bo  przepisy zawierają wiele absurdalnych ograniczeń.

Z nowym rokiem weszła w życie zmiana ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Od tej pory przychody uzyskane przez rolnika w wyniku sprzedaży produktów roślinnych i zwierzęcych pochodzących z własnej uprawy, hodowli lub chowu nie są zaliczane do działalności gospodarczej. Zamysł był taki, żeby rolnicy mogli sprzedawać nie tylko owoce i warzywa, ale także przetwory. Niestety, lista produktów jest ograniczona.

Na liście znalazły się tusze lub podroby z drobiu oraz zajęczaków, a także ze zwierzyny łownej, ryby, ślimaki, mleko surowe, siara, surowa śmietana, pozyskane w gospodarstwie produkcji mleka, jaja oraz produkty pszczele nieprzetworzone - miód, pyłek pszczeli, pierzgę i mleczko pszczele. Oznacza to, że śmietanę sprzedamy, ale twaróg, sery dojrzewające, czy kiełbasę już nie.

Z kolei za jedyny produkt roślinny uważa się mąkę, ale już nie kasze, płatki zbożowe czy otręby, których technologia produkcji jest przecież zbliżona do produkcji mąki.

Zmiany przepisów są drobnym krokiem naprzód, choć trudno być usatysfakcjonowanym do końca. Z jakichś powodów osoby prawne, np. szkoły, restauracje czy sklepy kupować w ten sposób nie mogą, choć akurat w innych państwach UE takich ograniczeń nie ma. Poza tym rolnik może sprzedawać swoje produkty albo u siebie w gospodarstwie, albo na targowisku, pod warunkiem że nie jest ono... zadaszone. A to oznacza, że odpadają popularne hale targowe. Nie może też wysyłać ich pocztą, czyli sprzedawać za pośrednictwem internetu. Wygląda więc na to, że z dużej chmury jest mały deszcz daleki od oczekiwań rolników i konsumentów, które były znacznie większe. Warto zauważyć, że zmiany nie spełniają jeszcze jednego rolniczego postulatu - umożliwienia sprzedaży niewielkich ilości wyrobów alkoholowych. Chodzi tu o wina domowej roboty oraz miody pitne.

Nic więc dziwnego, że już w dwa tygodnie od wejścia nowych przepisów w życie  Ruch Kukiz ’15 złożył projekt ustawy, która ma zalegalizować sprzedaż bezpośrednią produktów wytwarzanych przez rolników w znacznie większym zakresie. Chodzi m.in. o wytwarzane w domowych warunkach i poszukiwane przez klientów sery i wędliny.

Dodajmy, że według nowych przepisów rolnik nie zapłaci podatku, gdy roczne przychody z tej działalności nie przekraczają 7 tysięcy złotych. Jeżeli natomiast są większe, ale nie osiągają 150 tys. euro, czyli ponad 600 tys. zł, wytwórca i jednocześnie sprzedawca opodatkowany zostaje ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, przy zastosowaniu stawki w wysokości 2 procent przychodów.

Komentarze (16)

  • ~kupuję od rolnika 2016-02-18, 19:49

    Debilizmowi urzędników mówimy stanowcze NIE

  • ~Bartek 2016-02-21, 08:46

    Rolnik może sprzedawać prawie wszystko. Jeśli tylko zechce płacić podatki jak nie-rolnicy.

  • ~Nie rolnik 2016-02-22, 20:11

    A jakie POdatki placą sklepy typu tesco?

  • ~gość 2016-02-18, 19:56

    Wszystkie ustawy dotyczące rolnictwa w ostatnim czasie to "pic na wodę". Podobnie jak NADZWYCZAJNA POMOC DLA PRODUCENTÓW MLEKA I TRZODY CHLEWNEJ- (producenci mleka otrzymają 1,4 grosza do litra mleka sprzedanedo w ostatnim roku kwotowym). Pan minister rolnictwa też ucieszyłby się bardzo, gdyby otrzymał premię w wysokości 1,4% jego przychodów. A w mediach krzyczy się, że rolnicy otrzymają miliony złotych.

  • ~Adrian 2016-02-19, 01:01

    Dlatego kiełbasę robię sam. Smak wędzonego wyrobu (a nie maczanki) jest nieporównywalny i niestety już teraz, większość młodych polaków nie zna tego cudownego smaku. 

    Wcale nie dziwię się, że dzieci nie chcą teraz jeść śniadań, bo co tam jest - masło i tłuszcz roślinny (zamiast masełka i śmietanki), jogurt z mleka w proszku (zamiast świeżego od krówki z lekkim zapchem "krowy", sorry nie wiem jak to ująć), chleb (jeżeli to prawda co czytałem, to spulchniacze i ptasie pióra czy coś w ten deseń - nie mam niestety źródeł do tego), sera z niewiadomoczego (zamiast białego z twarogu), czy kiełbasy "maczanki " po którym mam takie pierdy że hej (zamiast słonimy i mięsa wędzonego drzewem).

    W każdym razie to jest postęp, bo dzięki tej ustawie mogę (albo mam możliwość) kupić swieże mleko i samemu zrobić ser, albo takie małe wędzone "serki" jakie sprzedają w sklepie, ale tamte w ogóle nie pachną drzewem.

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.